Humor

 

Na lekcji polskiego nauczycielka pyta Jasia:
- Jasiu dlaczego masz w teście takie same błędy jak Małgosia??
- Bo mamy takiego samego nauczyciela od języka polskiego - odpowiada Jaś

Na lekcji polskiego:
- Jasiu, powiedz nam, kiedy używamy wielkich liter?
- Gdy mamy słaby wzrok!

Wraca Jasio ze szkoły do domu. Mama go pyta:
- Jasiu i jak tam w szkole?
- Dobrze mamo.
- A jak tam religia?
- No pani katechetka nam opowiadała jak Mojżesz wyprowadzał lud wybrany z Ziemi Egipskiej.
- To powiedz jak to było.
- Wiec tak szli szli szli doszli do Morza Czarwonego Mojżesz wyciągnął telefon komórkowy, zadzwonił po ekipę budowlaną, ekipa wybudowała most, przeszli na drogą stronę i poszli dalej.
- Jasiu! Katechetka wam to powiedziała?!?
- Mamo jak bym powiedział to tak jak pani katechetka opowiadała, nigdy byś w to nie uwierzyła.

Na ścieżce w buszu misjonarz na widok zbliżającego się lwa zaczyna odmawiać modlitwę: "Natchnij Panie to stworzenie jakimiś chrześcijańskimi uczuciami". Za chwilę słychać jak zwierz mruczy: "Pobłogosław Panie Boże ten posiłek..."

Mały Jaś odmawia wieczorną modlitwę:
- I spraw Panie Boże, żeby Ankara była stolicą Hiszpanii.
- Ależ Jasiu co ty wygadujesz - pyta mama.
- Bo widzisz mamusiu, ja tak napisałem na klasówce z geografii

Mały chłopiec zgubił się w tłumie.
- Jak się nazywają twoi rodzice - pyta go pomocna pani.
- "Kochanie" i "Prosiaczku" - odpowiada malec przez łzy.

- Krzysiu, twoje wypracowanie jest dobre, ale zupełnie takie
samo jak wypracowanie Jurka. Co to znaczy?
- To znaczy, że wypracowanie Jurka też jest dobre...

- Mamo czy to prawda, że człowiek po śmierci w proch
się obróci?
- Prawda synku.
- To u mnie pod łóżkiem ktoś umarł...

Do pełnego przedziału w pociągu zagląda niezwykle
korpulentna dama:
- Może któryś z panów zrobiłby mi miejsce?!
Podnosi się chudy, drobniutki mnich:
- Spróbuje przyczynić się do tego chociaż
odrobinę.

Janek stłukł szybę. Jego młodszy brat woła:
- Jasiu uciekaj w błoto, mama jest w kapciach!

Pani Kowalska widząc płaczącego synka sąsiadów zwraca się do niego:
- Michasiu czemu płaczesz? Czy coś się stało?
- Bo moi bracia mają zimowe ferie, a ja nie!
- Dlaczego?
- Bo ja jeszcze nie chodzę do szkoły.

Na lekcji religii ksiądz wychwala dobroć Boską.
- Jeśli, któryś ze zmysłów człowieka szwankuje, to dobry Bóg dba, żeby inne zmysły były bardziej udoskonalone.
Na przykład ślepiec ma bardziej wyczulony dotyk i słuch. Może ktoś z was poda inny przykład?
Zgłasza się mały Jasiu:
- Mój wujek ma krótszą prawą nogę, ale za to jego lewa noga jest dłuższa.

Na lekcji polskiego nauczyciel pyta Stasia:
- I co Stasiu, jesteś zadowolony z wakacji?
- Tak panie profesorze, ale nie na tyle, aby pisać o tym wypracowanie.

Nauczyciel w szkole wyjaśnia pierwszakom:
- Jeśli ktoś z was będzie chciał mnie zapytać o coś, niech podniesie rękę.
Kasia podnosi rękę...
- Słucham Kasiu, o co chciałaś zapytać?
- O nic, proszę pana, ja tylko sprawdzam czy ten system poprawnie funkcjonuje...

Piotruś ciągle przeszkadza na lekcji religii. Po kilku napomnieniach katechetka zwraca się do niego słowami:
- Obawiam się, że jak tak dalej pójdzie, to się w niebie nie spotkamy
- To musiała Pani nieźle narozrabiać! - odpowiada Piotruś

Rozmawiają trzej chłopcy:
- Mój wujek jest prałatem i tytułuje się go przewielebnym.
- A mój jest biskupem i każdy zwraca się do niego: ekscelencjo.
- A mój kuzyn - chwali się trzeci - waży 120kg i każdy kto go zobaczy woła - O mój Boże!

- Co było dziś w szkole - pyta Jasia ojciec
- Pani nauczycielka powiedziała do mnie - "Jesteś pilnym uczniem"
- To wspaniale! I co jeszcze mówiła? - dopytuje się ojciec
- Potem powiedziała "Przetłumacz to zdanie na język angielski"...